źródło: http://ilovemyaddiction.pinger.pl |
Hello Beauties!!:)
Dziewczęta, które mieszkają w Krakowie wiedzą (bądź nie), że na Długiej w Drogerii Jaśmin znajduje się szafa Sleeka. Ogólnie wszystko zaczęło się od zakupu mojej siostry, którym była matowa pomadka Golden Rose. Sama zapragnęłam tego cuda. Już wybrałam odcienie i nagle przeczytałam u Aliny, że Sleeka można dostać stacjonarnie w drogerii właśnie przy ul.Długiej. Jakiś czas temu słyszałam o matowych pomadkach w formie błyszczyku, który zastyga na amen, na ustach:) Oglądałam jak prezentują się na ustach i jeden odcień szczególnie wpadł mi w oko. Jestem fanką wszystkich różanych kolorów ze skłonnością bardziej do chłodnych odcieni.
Pierwsza myśl jak zobaczyłam ten kolor - MUSI BYĆ MOJA.
Wystarczył jeden telefon, ponieważ siostra wybrała się do drogerii i Sleek Matte Me w odcieniu Petal należy do mnie:D
Ogólnie obie siostry bardzo entuzjastycznie zareagowały gdy zobaczyły te cuda.
Tak prezentują się wszystkie odcienie. Zdjęcia pochodzą z bloga ślicznej NATALII <-- zapraszam do kliknięcia, na pewno zostaniecie z nią dłużej;) Dzięki niej w sumie, skusiłam się na zakup.
Tak prezentuje się mój egzemplarz:
Zaraz po aplikacji na usta:
Po paru sekundach:
OPAKOWANIE: Poręczne, forma błyszczyka włącznie z aplikatorem. Szczerze utrudnia mi to trochę aplikację ale tylko tak ciut, ciut:P
DZIAŁANIE: Smuży przy aplikacji, jednak trzeba wprawy. Nie zasycha od razu tak więc zawsze zdążymy poprawić, jeśli produkt wyjdzie poza kontur ust;) Jedyny minus jaki zauważyłam, to to, że na początku spina usta. Ale po chwili to uczucie mija. Raczej nie pęka przy uśmiechu, Najlepiej nakładać go właśnie na "rozciągniętych ustach". Skłamałabym pisząc, że nie wysusza ust, a co za tym idzie podkreśla suche skórki. Ale czego oczekiwać od produktu z matowym wykończeniem. Wystarczy odpowiednia pielęgnacja ust i wszystko mamy pod kontrola:D
TRWAŁOŚĆ: Zabójcza! I to dosłownie. Po aplikacji zastyga i jest nie do zdarcia. Nie zostawia śladów, ani na kubku, a tym bardziej na ustach naszego ukochanego, co zawsze Panów irytuje:) Podczas jedzenia zdziera się troszkę od środka ale to przez to, że ma większy kontakt z wilgocią. Mimo tego ciężko ją później zmyć.
WYDAJNOŚĆ: Ciężko powiedzieć, ponieważ użyłam go raptem kilka razy, aczkolwiek przy ilości nakładanego produktu wydaje mi się, że będzie bardzo wydajna.
PODSUMOWYWUJĄC:
Produkt godny polecenia. Jeżeli szukasz czegoś trwałego i przede wszystkim o matowym wykończeniu bez cienia blasku ten produkt jest idealny. Jeżeli jednak masz problem ze spierzchniętymi ustami niestety, ale sleek Matte Me tylko podkreśli ten mankament. Tak więc decyzja należy do Ciebie:)
Któraś z Was miała styczność z tym produktem? Jesteście zadowolone?
Pozdrawiam
Sabina
Zakochałam się w czerwonym, ale nie jestem przekonana co do tego efektu, który tworzy się po wyschnięciu... Usta wyglądają na bardzo suche... ;/
OdpowiedzUsuńzachowuje się jak farba do malowania ścian:) Strasznie wysusza niestety, ale mimo wszystko uwielbiam:D
UsuńKuszący kolor ! ;) Niestety ja ze Sleek'iem jeszcze nigdy nie obcowałam, ale wszystko przede mną ! ;)
OdpowiedzUsuńAle cuda!! Czerwień jest obłędna :)
OdpowiedzUsuńTwoje usta w każdym kolorze wyglądają pięknie !
OdpowiedzUsuńale tylko usta:P niektóre kolory źle się komponuja w całości jesli chodzi o twarz:D
Usuńświetne kolory :)) a taka zabójcza trwałość to byłaby u mnie mile widziana :))
OdpowiedzUsuńJa je musze mieć tylko mam tak dużo zapasów szminkowych ze musze cos pokonczyc : )
OdpowiedzUsuńPierwszy kolorek jak najbardziej w moim stylu. Podoba mi się :)
OdpowiedzUsuńOmg, muszę ja mieć... najlepiej to wszystkie kolory :)
OdpowiedzUsuńślicznie ci we wszystkich tych kolorach dla mnie idealny był by na zdjęciu czwartym :)
OdpowiedzUsuńNie miałam tego produktu. Natomiast mam Velvet Matte Golden Rose i ciut wysuszają usta niestety.
OdpowiedzUsuńKolory jak najbardziej dla mnie, ale matujące maziaje do ust niestety nie są dla moich błyskawicznie przesuszających się ust :(
OdpowiedzUsuń